RSS
czwartek, 20 lutego 2014

Dopadł mnie efekt jojo, niestety. W święta sobie pozwoliłam, później też jakoś tak sobie nie odmawiałam i mam. Cztery kilo było do tyłu, a teraz nów sześć do przodu. Niby centymetrowo -wymiarowo niewiele się zmieniło, bo sprawdzam regularnie, ale jednak tkanki tłuszczowej przybyło trochę. Sprawdziłam na kalkulatorze w necie, gdzie się podaje wymiary. I znów nie mogę na siebie patrzeć w lusterku, znów ważę się codziennie, ale od tego to raczej nic się nie zmieni...

Kombinowałam z ćwiczeniami z Chodakowską, zainspirowana metamorfozami na jej profilu, ale trochę ciężkie. Za bardzo jestem zastojała. A do tego jej dieta niekoniecznie komponuje się z moim stylem życia, ale powolutku może uda mi się cokolwiek u siebie wprowadzić. Ćwiczenia też na razie delikatne, tylko brzuszki, przysiady, pajacyki i spięcia. A i od czasu do czasu skakanka. Mam nadzieję, że to pomoże.

I mam wniosek dla siebie na przyszłość: jak już się podejmuję diety i schudnę, to mam się pilnować choćby nie wiem co. I tak już pewnie do końca życia. Jak się już raz tak dużo przytyje, to później bardzo ciężko te kilogramy zrzucić, a jeszcze ciężej utrzymać niższą wagę.

14:51, antoninar87
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 lutego 2014

Mam ferie. Nareszcie. Już tak długo czekałam, aż wreszcie odpocznę troszkę dłużej, niż tylko przez weekend. Mam tyle planów na te dwa tygodnie, że chyba je wszystkie zapiszę, żeby o czymś nie zapomnieć. Ale po pierwsze i najważniejsze mam zamiar odpocząć. Tak po prostu. Pozwolę sobie na trochę lenistwa, bo nareszcie mam okazję. Jak dobrze...

16:21, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 października 2013

Nie jestem jakąś wypaloną zawodowo, zdesperowaną, znerwicowaną nauczycielką, ale osobą zaczynającą przygodę z nauczaniem, młodą, chętną do pracy, do motywowania i inspirowania uczniów, ale muszę stwierdzić, że jest nieciekawie. Nie piszę o wszystkich, ale większość dzieci jest po prostu źle wychowana i leniwa. Zero szacunku do drugiej osoby, już nie mówię o starszych, wulgaryzmy od przedszkola, zbytnia pewność siebie, nawet arogancja, głupie pyskowanie od małego, brak motywacji do jakiegokolwiek działania i przekonanie, że rodzice i tak nic mi nie powiedzą, bo mają wszystko gdzieś, lub jestem tak idealny, że ja mam zawsze rację. No normalnie szok. A ja naiwna myślałam, że takie rzeczy to tylko w gimnazjum. A tu nie. Podstawówka tak samo. Oczywiście w mniejszy stopniu, ale też... Wszechogarniające niechcemisię i mam wszystko tak głęboko, że już głębiej się nie da. Z tego co pamiętam z mojej podstawówki też idealnie nie było, ale przynajmniej coś się robiło i chciało się to coś robić. A nie żeby nic nie robić, możemy nawet w sufit popatrzeć, aby nic nie robić.

Muszę chyba znaleźć czas na poczytanie o motywacji dzieci do działania i do nauki, bo ciężko jest, aż się odechciewa. Ale się nie poddaję. Próbuję przynajmniej troszkę zarazić "moje" dzieci ciekawością i chęcią do nauki nauczanego przeze mnie przedmiotu. I obiecuję, że się tak łatwo nie poddam.

16:27, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

Ja w życiu się nie spodziewałam, że aż tak bardzo będzie mi doskwierał brak czasu na dosłownie wszystko. Już siły opadają. A już jak nawet znajdę chwilkę wolną, to i tak zaraz sobie przypominam o mnóstwie niezrobionych rzeczy. O czasie dla siebie już nawet nie wspominam. Teraz mam minutkę(zrobiłam sobie minutkę dla siebie) bo Maluch śpi, ma późną drzemkę, a ja już nie daję rady robić niczego, chcę tylko posiedzieć chwilę spokojnie i trochę się wyżalić komputerowi. Dorosłe życie jest cudowne, ale też do d*** za razem. Może jak Mały podrośnie to będzie trochę lżej. Cały czas sobie to powtarzam. A jak na razie zdałam sobie sprawę, że do tej pory nie miałam czasu dla siebie, ale teraz jak jeszcze pracuję, to już całkiem masakra. Muszę jeszcze podkręcić swoją organizację czasu, żeby robić wszystko na bieżąco i nie zostawać z niczym w tyle, ale ciężko jest.

16:14, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 sierpnia 2013

Co by tu napisać. Trochę się pozmieniało, trochę zostało po staremu. Tyle miałam zachodu z tym pisaniem pracy mgr, że nie miałam już czasu na nic więcej. Dosłownie na nic. Na finiszu pisania, przy ostatnich poprawkach dom wyglądał, jakby przeszło przez niego tornado, syf jak nie powiem co. Dziecko bawiło się samo, albo z Babciami/Prababciami/Mężem, ja nie wiedziałam już jaki to dzień, która to godzina, w ogóle nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie. Jakiś tydzień miałam całkowicie wyjęty z życiorysu. I tak dzień i noc. Ale udało się. Napisałam, wgrałam i to już w czerwcu. Niestety obiegówki zebrałam dopiero trzy dni po terminie oddania pracy i obrona we wrześniu, ale to nic. Ważne, że już z głowy. Całe wakacje miałam spokój.

 

Bąbelek rośnie, coraz więcej mówi. Pojedyncze słowa, jeszcze nic nie klei razem, ale przynajmniej coś już powie. Wszędzie go pełno, jest cudny, pociecha mała. Tylko zaczął się na poważnie bunt dwulatka. Trochę mnie śmieszy, ale staram się być poważna, żeby nie czuł się poniżony, kiedy wyraża swoje uczucia-głównie niezadowolenie z ustalania granic.

 

P. przestał pić. Całkowicie. Nagle któregoś dnia po rozmowie ze mną i ze swoją Mamą przestał. Stwierdził, że spróbuje i tak już próbuje trzy tygodnie. Na początku było ciężko, po odstawieniu, ale z czasem było coraz łatwiej. Niestety ma skłonności dziedziczne i złe wzorce z dzieciństwa, ale się udało. I już nie piwkuje. I jak tak przestał pić, to nawet na wycieczkę pojechaliśmy. Sam zaproponował. Jest całkiem inny. Kocham go jeszcze bardziej. Pomaga, nie awanturuje się, nie krzyczy z byle powodu. Jest kochany. Teraz czuję, że mam prawdziwego męża.

 

Ja szukam pracy, chociaż nie wiem jak będzie, bo nie mam z kim Bąbla zostawić, ale jak się uda w szkole, to te 18 godzin to może jakoś Prababcia posiedzi, może Mąż będzie miał trochę wolnego, może jakaś ciotka się zlituje, jakoś to będzie. A ja przy okazji nareszcie przepracuję pełny rok w jednej firmie. Ale to jeszcze bardo niepewne.

 

Postaram się znów pisać. Może się uda regularnie. Nie wiem. Spróbuję.

14:25, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 kwietnia 2013

Mój kochany mąż nie mogąc spać w nocy przyszedł do naszego pokoju i patrzył jak śpimy z Bąblem. Kiedy się przekręcałam na drugi bok i zobaczyłam go w drzwiach, aż podskoczyłam. Poważnie. Wtedy podszedł, przytulił się do mnie, pocałował i powiedział nie bój się, Kocham Cię. Chwilę porozmawialiśmy i wrócił do swojego łóżka. Jakie to słodkie i kochane, że tak patrzył na nas jak śpimy i że to było dla niego przyjemne...

14:45, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 marca 2013

Dawno mnie nie było. Właściwie to nie mam czasu pisać i właściwie ciężko o czymś pisać. Jestem zawalona robotą i problemami. Za dużo na głowie, za dużo roboty. A niby siedzę w domu, mam "urlop" wychowawczy, a i tak nie mam na nic czasu, a dla siebie to już w ogóle. Co tu dużo mówić, znów się zapuściłam trochę, znów nie mam czasu, siły, ani ochoty na dbanie o siebie. Wystarczy, że dbam o Bąbla, P., dom, studia... Miałam sporego doła, ale o tym kiedy indziej. Na szczęście jest już lepiej, chociaż nadal czuję przeciążenie psychiczne, fizyczne zresztą też. Ale dalej muszę się zawzinać i urabiać. Ale muszę bardziej bo chcę, a nie że ktoś mi karze. Tak więc ruszam do dalszej roboty.

13:23, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lutego 2013

Oj, nareszcie przyjemne, bezkarne obżarstwo. Aż mi niedobre po pięciu domowych pączkach, ale szczęśliwa jestem. Jestem rekordzistką. P zjadł trzy(chyba), a Bąbel dwa. Tak, półtoraroczne dziecko wtrząchnęło dwa całe pączki i jakieś kawałki ode mnie i od P. Już widać, że będzie łasuch tak jak rodzice...

22:01, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 stycznia 2013

Sama siebie muszę kopnąć w tyłek do roboty, bo na razie cały czas jestem na poziomie zbierania bibliografii. Niestety okazuje się, że jestem w tej części studentów z mojego roku, która ma zrobione prawie nic. No nie jest najgorzej, bo niektórzy nawet planu jeszcze nie mają. Ale i tak mam spore opóźnienie. Może już nie zdążę się uporać z pisaniem do końca stycznia, ale do końca lutego już muszę mieć więcej. Przynajmniej ze dwadzieścia stron czystego tekstu. A więc do roboty.

12:49, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 stycznia 2013

A jednak jest dobrze. Po kilku dniach fochów, awantur i nieprzyjemnej atmosfery nadszedł wreszcie czas na rozmowy, przytulanie, na ciepłą rodzinną atmosferę. Widocznie potrzebowaliśmy się porządnie pokłócić, żeby się porządnie dogadać i pogodzić. Znów się uśmiechamy, przytulamy, całujemy, nie mamy do siebie pretensji i traktujemy się jak mąż i żona. I znów czuję szacunek.

22:02, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7