RSS
poniedziałek, 28 stycznia 2013

Sama siebie muszę kopnąć w tyłek do roboty, bo na razie cały czas jestem na poziomie zbierania bibliografii. Niestety okazuje się, że jestem w tej części studentów z mojego roku, która ma zrobione prawie nic. No nie jest najgorzej, bo niektórzy nawet planu jeszcze nie mają. Ale i tak mam spore opóźnienie. Może już nie zdążę się uporać z pisaniem do końca stycznia, ale do końca lutego już muszę mieć więcej. Przynajmniej ze dwadzieścia stron czystego tekstu. A więc do roboty.

12:49, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 stycznia 2013

A jednak jest dobrze. Po kilku dniach fochów, awantur i nieprzyjemnej atmosfery nadszedł wreszcie czas na rozmowy, przytulanie, na ciepłą rodzinną atmosferę. Widocznie potrzebowaliśmy się porządnie pokłócić, żeby się porządnie dogadać i pogodzić. Znów się uśmiechamy, przytulamy, całujemy, nie mamy do siebie pretensji i traktujemy się jak mąż i żona. I znów czuję szacunek.

22:02, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 stycznia 2013

Kiedy kończy się kompromis, a zaczyna uleganie? Na ile może sobie pozwolić druga osoba, żeby nie urazić tej pierwszej? Czy po awanturze z wyzwiskami za głupotę można jeszcze oczekiwać, że wyzwana osoba coś dla awanturnika natychmiast zrobi i to bez sprzeciwu? I ile czasu jedna osoba jest w stanie znosić złe zachowanie i wybryki drugiej? Czy można kogoś zmienić w małej kwestii i czy to zadziała na dłuższą metę? Co robić, kiedy nie pomagają prośby i groźby? Uciec na dzień, dwa? Nie odzywać się? Wziąć na przetrzymanie? 

Ja wiem, że bycie z kimś razem nie jest proste. Wiem, że nigdzie nie jest idealnie. Ja też nie chcę ideału. Ale chcę szacunku. Bo chwilowo nie czuję się szanowana przez własnego męża. Częściowo czuję się od niego zależna, ale nie do końca. Kocham go, tak, że trudno to opisać. Zastanawiam się tylko na jak długo starczy mi siły na znoszenie wyżywania się na mnie i braku szacunku. I gdzie leży ta granica, której nie powinien przekraczać? Czy tam, gdzie ja ją postawię? Dziś jest mi ciężko na duszy...

22:24, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 stycznia 2013

Po alkoholu P się zmienia. to znaczy po piwie. Nie lubię go jak sobie strzeli trzy, czy cztery. Co się często zdarza...Staje się wulgarny, agresywny(nie jakoś strasznie i nie w stosunku do nas, ale jednak), ma być po jego myśli, albo wogóle. Ciężki ma wtedy charakter. A jak nie pije, jest cudowny, kochany, miły, ma ochotę rozmawiać, bawić się z Bąblem, ma dla nas więcej czasu, jest dobrym mężem i ojcem. Ostatnio nie pił przez kilka dni i było cudownie, sielankowo. Bawiliśmy się wszyscy, rozmawialiśmy przy wyłączonym telewizorze, śmialiśmy się, droczyliśmy jak kiedyś... Było bajkowo, ale długo nie trwało, bo znów sobie piwkuje. I na nic się zdają prośby, groźby, wszelkie możliwe argumenty. Nie żeby był alkoholikiem, ale wieczorem musi swoje wydudnić. Ciężko tak, może wreszcie uda mi się wyegzekwować rzadsze picie. Zyskaliby na tym wszyscy, I Bąbel i ja(nasze małżeństwo), i zdrowie P. i nasz wspólny budżet. Tylko jak to zrobić?

23:20, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

Dalej jestem zawalona obowiązkami i ciężko mi się wyrobić z czymkolwiek. Niektóre zadania, które powinny być już wykonane, ewentualnie do końca tygodnia muszą poczekać na następny, bo już nie dam rady.Trudno, muszę się liczyć z konsekwencjami. Większość tych spraw dotyczy studiów. Niestety. Ale jeszcze tylko do czerwca. O ile uda mi się obronić w czerwcu(nie no chyba się uda mam nadzieję, tylko muszę częściej i więcej pisać...). Siedzę po nocach, uczę się, albo robię prace zaliczeniowe, żeby jeszcze Bąbel normalnie całe noce przesypiał, marzenie. Ale nie winię go za to. jest jeszcze malutki, a ja nie mam serca odzwyczajać go od karmienia w nocy. Widocznie tego potrzebuje. Próbuję się jakoś zorganizować, ale i tak ciągle jestem o krok do tyłu. Jest ciężko, ale kiedyś będzie lżej. Mogłoby się wydawać, że jak się jest na studiach zaocznych i się płaci, to można olewać, nie chodzić i w ogóle nic nie robić, ale nic bardziej mylnego. Aby do obrony...

23:11, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 stycznia 2013

Mam nadzieję, że ten rok będzie łatwiejszy, spokojniejszy i bardziej udany niż poprzedni, który był szczęśliwy, ale ciężki. Jak co roku mam kilka postanowień, których sukcesywnie w ciągu roku przybywa:-P

W tym roku chcę:

- zgubić brzuch(dzięki ćwiczeniom) wiem, że już zawsze będę miała taki pociążowy brzuszek, ale tera jest zdecydowanie za duży, mam za słabe mięśnie i nie mogą utrzymać 'środka'

- schudnąć

- oszczędzać(to staram się cały czas, ale chcę jeszcze to udoskonalić)

- dbać o siebie

- dbać o dom

- być lepszą matką i żoną

- znaleźć pracę

- znaleźć czas na swoje zainteresowania

- obronić pracę mgr

- być szczęśliwa, tak poprostu

13:06, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

Nie miałam kiedy nawet wejść na bloga, to był czas rozleniwienia, a jednocześnie aktywności. Nareszcie trochę odpoczęłam. P. mnie odciążał jak mógł, przynajmniej się starał. Stwierdził, że i tak mi dużo nie pomógł, ale dla mnie to było dużo. Święta były spokojne, miłe, rodzinne, dużo czasu spędziliśmy razem.  Sylwester też w domu. Spokojnie przed telewizorem i z pysznym jedzonkiem. Niestety Bąbel nie wytrzymał do północy, ale przezornie puściliśmy mu kilka fajerwerków, takie fontanny, nie hukowe, żeby i on miał namiastkę sylwestra. To nic, że w domu. Ważne, że razem i miło.

13:01, antoninar87
Link Dodaj komentarz »