RSS
piątek, 30 listopada 2012

Dziś jest jeden z tych dni, w których nie mam siły, jestem rozedrgana, zdenerwowana, przemęczona i mi się nie chce. Czasem tak mam. Nachodzą mnie takie nerwy nie wiem skąd i wystarczy mały punkt zapalny, żebym wybuchła. Dziś z równowagi wyprowadził mnie fakt, że zmienił się rozkład autobusów i wycofali akurat wszystkie połączenia, które mi pasowały na zjazdy. I wystarczyło. Wiem, głupie, ale już taki charakter. Trzeba będzie się znów tułać po wszystkich Warszawskich dworcach w poszukiwaniu autobusu i w domu będę na nie wiem którą. Boszszsz... Żeby te studia były bliżej, wszystko byłoby prostsze.

Dobrze, że mam moich Chłopaków. Oni mi poprawiają humor. Ciężko mi tak samej się uspokoić, ale muszę próbować. Okropny mam charakter. I tak już się oduczyłam wyżywania na kimś. Dzięki moim kochanym poprawiaczom nastroju(Chłopakom, nie jakimś pigułkom, czy coś).

11:37, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 listopada 2012

Powoli wstępuje we mnie duch Świąt. A objawia się tym, że zaczynam się zastanawiać kiedy i co wysprzątam, czy zdążę(świąteczne generalne porządki obowiązkowe) i myślę, że już niedługo zacznę. W sumie to już zaczynam. Od kiedy pamiętam robiłam generalne porządki dwa razy do roku na święta. To dobry pretekst, żeby oczyścić dom z niepotrzebnych gratów, co jest dla mnie  bardzo trudne, bo lubię chomikować rzeczy, bo "a może się jeszcze przyda". I do tego wysprzątać wszystkie kąty. Lubię, jak tak już usiądę w Święta,  patrzeć na ten porządek i cieszyć się, że jest tak miło rodzinnie i czyściutko. W sumie cały czas staram się utrzymywać porządek, ale lubię mieć świadomość, że wysprzątałam każdą szafeczkę, półeczkę, nawet jeśli tego nie widać tak na pierwszy rzut oka.

Zaczynam też już myśleć o prezentach świątecznych. Bo w sumie niecały miesiąc został, a nie chcę zostawić tego na ostatnią chwilę.

11:20, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 listopada 2012

Często się zastanawiam, czy jestem dobrą, czy złą matką. Skąd ja mam to niby wiedzieć? Nie chcę, żeby kiedyś synek przyszedł do mnie i powiedział, że byłam do doopy, że się nie sprawdziłam i że w ogóle nie powinnam mieć dzieci. Czy to że kocham go nad życie i chcę dla niego jak najlepiej wystarczy? Czy wystarczy, że chcę mu zapewnić wszystko czego będzie potrzebował i czego ja nigdy nie miałam? Staram się postępować z nim intuicyjnie. Robię wszystko to, co uważam za najlepsze, ale skąd ja mam wiedzieć, czy intuicja mnie nie zawodzi? Chcę, żeby w przyszłości był pewnym siebie, szczęśliwym człowiekiem. Tylko jak to osiągnąć?

Jaki wpływ na niego będzie miało to, że czasem nie wytrzymam, krzyknę, nie pozwolę na to czego akurat chce, nie mam siły, ani ochoty na nic? Że nie mam czasu, albo siły się pobawić, pobyć z nim tak naprawdę(bo na przytulenie zawsze znajdę czas).

Chcę i staram się być dla niego najlepszą matką jaką potrafię być. Ale czy to wystarczy?

11:37, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 listopada 2012

Jak mi się ciężko przybrać do pisania tej ... pracy magisterskiej. Już niby spis treści jakiś tam nakreśliłam, pomysł ogólny też już mam, ale z wykonaniem ciężko. Zaczęłam zbierać bibliografię, ale to ma być 50 pozycji! I ja mam to wszystko ogarnąć i jeszcze użyć w pracy. Zanim jak te 50 książek zbiorę, to mnie czerwiec zastanie, a ja to jeszcze napisać mam i opracować... Szok. Najgorsza jest część teoretyczna. Niby taka prosta, ale tak naprawdę to okropnie ciężko jest to jakoś sklecić, żeby było na poziomie i żeby trzymało się kupy. Żeby było śmiesznie, to praca w języku obcym ma być. No ok, taki profil studiów, sama sobie wybrałam, bla bla, ale ten cały akademicki bełkot w obcym języku wydaje się być jeszcze gorszy.

Ambitnie planuję napisać minimum jeden rozdział do końca stycznia. Tak. Tak postanawiam.

10:21, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 listopada 2012

Oj ciężkie czasy nas czekają. Z pracą Pączka ciężko, coraz częściej ma przestoje i jak na razie nie zanosi na poprawę. A co za tym idzie środki finansowe też mniejsze i oszczędności(i tak mizerne bo oszczędzić nie ma z czego) powoli topnieją, a niedługo święta. Tylko na czym tu oszczędzić. Na zakupach i tak już jesteśmy bardziej racjonalni niż wcześniej, chociaż nadal zdarzają nam się drobne szaleństwa, ale to już rzadko. Muszę spokojnie pomyśleć i jakoś to zaplanować. Mamy stałe wydatki, na które nie mam wpływu, lub mam minimalny wpływ. Ktoś musi być bardziej stanowczy i rozsądny i musi na chwilę całkiem zrezygnować ze swoich drobnych przyjemności. I to pewnie będę ja. No bo kto inny? P. nie zrezygnuje z papierosków i piwka, bo to jego "relaks" a ja będę musiała jeszcze się wstrzymać z wieloma rzeczami. Muszę być rozsądniejsza. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś nadejdą lepsze czasy.

16:43, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 listopada 2012

Jak można wierzyć, że programy tego typu to prawda, że na faktach? Ja mam tylko nadzieję, że mój szanowny małżonek tak dla jaj to mówił, albo tak po piwku tylko, bo jeśli nie, to ja nie wiem... Przecież to totalna ściema jest. Że nagle wpada sobie ekipa TV do kogoś i nagle dzieje się tam akcja. Tak całkiem przypadkiem. No ludzie. Padłam. Już się nawet nie dopytywałam, czy myśli, że to prawda z tą ekipą, czy tylko, że to na faktach jest, tylko tak stylizowane. Już mi na to sił zabrakło po wczorajszym kłótniowym wieczorze. I chyba nie chciałam wiedzieć. Już wolę myśleć, że to dla jaj, tak, żeby się tylko mieć do czego przyczepić.

10:18, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 listopada 2012

Już nie wiem jak sobie z tym radzić. Nie mam siły po prostu, ani ochoty na nic. Kompletnie. Bąbel już od jakiegoś czasu ma problemy ze spaniem w nocy, a że śpimy razem, to i ja się nie wysypiam, skoro prawie całą noc siedzi przy cycku, marudzi i jęczy. Już nie wiem, co się dzieje. Jakiś czas temu ząbkował, ale czy ząbkowanie może aż tyle trwać?

Ile to jeszcze potrwa? Czuję się bezsilna, zmęczona, niemyśląca, nieobecna, a przecież jeszcze tyle mam do zrobienia. Samo się nie zrobi, a niektóre rzeczy już naprawdę nie mogą czekać. Poza tym muszę i chcę mieć siłę na zabawę z Bąblem.

Jak sobie radzić z przemęczeniem i niewyspaniem jak już kawa ledwo pomaga, a niczym innym wspomagać się nie mogę?

12:45, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 listopada 2012

Wczoraj Bąbel był okropny. Już w nocy zaczął marudzenie, płaczki i leżenie cały czas przy cycy na czym ucierpiał mój sen i kręgosłup. Wstał wcześniej niż zwykle i jak zaczął marudzić rano tak skończył wieczorem jak zasnął. Żeby tylko marudził... Ale on do tego bił, szczypał, tłukł z główki, gryzł i rozrzucał wszystko dookoła. Skąd takie małe dziecko dziecko wie, że jest coś takiego jak bicie, skoro w domu nikt ani go ani się z nikim nie bije? Normalnie pierwszy raz miał takiego wielkiego focha. Obydwoje mieliśmy dość. Żadne zabawianie nie pomagało. Masakra jakaś. Wczorajszy dzień był straszny. Dom dziś rano wyglądał jakby huragan przez niego przeleciał. Na szczęście Mały dziś ma już trochę lepszy humor. Przynajmniej nie jęczy i nie bije. Mam nadzieję, że to był tylko taki jednorazowy wybryk...

09:44, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

Moja Teściowa to albo ma radar, albo nas szpieguje, albo non stop siedzi w oknie w kuchni... Mieszkamy obok teściów i najczęściej jak tylko wyjdziemy z domu/wrócimy obojętnie skąd, wychodzi też moja Teściowa i zaraz ma jakąś sprawę, albo opowieści, a przy okazji podpyta dokąd idę, skąd idę, z resztą P. tak samo śledzi, albo woła na kawę, którą właśnie miał pić ze mną. Tak jak wczoraj na przykład. A posłuszny syneczek leci do Mamusi. No wiem, nie tak często się widzą, ale wkurza mnie to, że nie można wyjść spokojnie na podwórko. Normalnie monitoring jakiś. Wcześniej monitorowała też Babcia, która mieszka z drugiej strony, ale teraz trochę przychorowała i monitoring działa tylko z jednej strony.

Do szału człowieka doprowadzą. Jestem przyzwyczajona do prywatności. U mnie w domu nikt się na siłę nie wypytywał, nie podpytywał i nie interesował dosłownie wszystkim. Każdy miał swoją sferę prywatności, tylko dla siebie, a tu nie. Najlepiej by było jakby się człowiek codziennie spowiadał ze wszystkiego, albo chociaż co tydzień. W domu każdy miał swój pokój, do którego nikt nie zaglądał(a jak już to się pukało jak się chciało do kogoś wejść i pukał każdy, rodzice też). Czołg można było tam trzymać, a i tak było twój pokój-twoja sprawa, a tu nie. Mamusia sprzątała każdemu w pokoju przy okazji przeszukując wszystkie kąty. Permanentna inwigilacja normalnie.

W ogóle mnie wczoraj wszystko wkurzało.

Teściówka ogólnie JUŻ w porządku, bo bywało różnie zanim postawiliśmy granicę, ale jeszcze się jakoś nie mogę do takiego podpytywania przyzwyczaić. A i P. już tak nie lata do Mamy, ale wczoraj akurat mnie to wkurzyło, bo mnie wszystko wkurzało.

09:32, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 listopada 2012

Czy ja się kiedyś wyśpię? Czy moje dziecko kiedyś wreszcie prześpi chociaż ze cztery godziny bez wstawania do cycy i marudzenia? Czy ja tak dużo wymagam? Już nawet nie marzę o ośmiu godzinach nieprzerwanego snu, nawet nie o sześciu. Już cztery by wystarczyło. Czasem w nocy jak tak marudzi, to marzę, żeby już był dzień, żeby wypić kawę, zająć się czymś i się nie męczyć. Jak długo to jeszcze potrwa? Dobija mnie ten przerywany sen i brak snu, o bólach kręgosłupa już nie wspomnę... Przez to jestem odmóżdżona, niemyśląca, roztargniona i nerwowa. Kiedy to się skończy i Bąbel zacznie w końcu przesypiać noce?

10:32, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2