RSS
sobota, 21 kwietnia 2012

Moim zdaniem, do każdego nowo narodzonego dziecka powinni już w szpitalu dołączać instrukcję obsługi. Ale taką do 18tego roku życia chociaż. Jakieś wskazówki co robić w danej sytuacji, jak się zachowywać, jak wychowywać(jakieś kilka opcji chociaż). Ja wiem, można się kogoś poradzić, w internecie poszukać, ale co zrobić jak każdy mówi co innego, a niektóre metody to jak ze średniowiecza. Próbuję to wszystko jakoś intuicyjnie ogarnąć, ale boję się, że intuicja mnie zawiedzie i niechcący naszkodzę więcej niż pomogę. Nie, że krzywdę zrobię dziecku, ale np. dam do jedzenia coś, czego jeszcze nie wolno, i zaszkodzi, czy będę chuchać i dmuchać na dziecko i będzie niesamodzielne. I takie tam. Ja nie wiem. Potrzebna mi instrukcja obsługi, albo chociaż jakieś wskazówki... Chyba jednak muszę się zdać na swoją intuicję.


10:12, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 kwietnia 2012

Tak się zastanawiam, jak ktoś normalnie pracuje, nie zaniedbuje swoich obowiązków, ale pije codziennie co najmniej trzy piwa, to ma problem z alkoholem? Gdzie się kończy zwykłe wypicie piwka, a zaczyna alkoholizm? No bo alkoholik kojarzy się z osobą pijącą od rana, w dużych ilościach i co popadnie, a do tego najczęściej jest bezrobotny. A jak ktoś tak pije po pracy te trzy piwa, bo uparcie twierdzi, że tak lubi i mu się należy, to co? Awantur po pijaku względnie nie robi, no chyba, że wypije to jedno za dużo, to zaczyna się czepiać i sporadycznie awanturuje się o byle co jak już grubo przesadzi. Ale to przesadzanie to tylko w weekendy.

Jak pytam taką osobę po co Ci to kolejne piwo, już jesteś i tak trzepnięty, to w odpowiedzi słyszę bo ja mam ochotę. Do pracy chodzę, to się nie czepiaj. Ale ja nie rozumiem po co?

10:36, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 kwietnia 2012

Mam taki plan, znów o siebie zadbać. Ostatnio dorwałam się do swoich starych zdjęć, na których byłam z 10 kilo chudsza, fajnie ubrana, miałam zawsze ułożone włosy i byłam chociaż troszkę podmalowana. A potem popatrzyłam w lusterko... O matko, co za koszmar. Grubas, ubrany w byle co, włosy związane byle jak, cera szara i obsypana, wory pod oczami... Normalnie koszmar jakiś. Ja nie wiem, kiedy ja się tak zaniedbałam? Chyba jakoś na studiach przestało mi tak zależeć na wyglądzie i wtedy już troszkę utyłam, ale chociaż na weekend się trochę ogarnęłam, na spotkanie z wtedy narzeczonym. A teraz? Po ślubie też nie było najlepiej. Nie zawsze miałam pracę, a jak się tylko w domu samemu siedzi, to nie ma motywacji jakoś, żeby się trochę podszykować. Potem ciąża i znów dodatkowe 18kg, po porodzie doszło zmęczenie, niewyspanie i poczucie beznadziei z powodu zamknięcia w domu. Do tego jeszcze taki zastój intelektualny. Kiedyś dużo czytałam, nawet lubiłam się uczyć tych swoich słówek,a teraz jakoś tak mi się nic nie chce. Kiedyś miała plany, marzenia, ale jakoś o nich zapomniałam po drodze. Teraz Bąbel jest już większy, już się trochę sam sobą zajmie, a ja pomimo, że mam sporo na głowie, to i tak chwilę dla siebie powinnam znaleźć.Chcą to zrobić dla własnego zdrowia psychicznego.


Mam taki ambitny plan:


-schudnę wreszcie te 7 kg(na początek), żeby się czuć dobrze sama ze sobą,
- zadbam o siebie,
- poduczę się angielskiego, a potem zacznę hiszpański(zawsze o tym marzyłam),
- pomyślę nad moimi marzeniami.
 
Na razie tyle. W miarę potrzeb będę poszerzała swoją listę. Chcę znów zacząć robić coś dla siebie, a nie cały czas dla tylko coś dla innych. Jeśli nie teraz, to kiedy?
 

11:15, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

Dawno mnie tu nie było, oj dawno... Sporo się pozmieniało u mnie. Jakoś w pewnej chwili nie nie miałam za dużo czasu i straciłam zapał do pisania, ale znów do tego wracam.

Bąbel jest już "duży" i bardzo psotny. Wszystkim się interesuje, chce poznawać świat, a najbardziej lubi robić to czego mu się zabrania;-P. Z P. wszystko ok. Raz lepiej, raz gorzej jak to w małżeństwie. Znów mam bardzo dużo na głowie, może aż za bardzo, ale dam radę, jak zwykle. Muszę. Nie mam innego wyjścia...

10:46, antoninar87
Link Dodaj komentarz »