RSS
wtorek, 07 sierpnia 2012

Czuję się brzydka i zaniedbana. Na nic nie mam czasu, a jak już mam czas, to mi się nie chce, bo nie mam siły i chcę chwilę odpocząć. W kółko tylko sprzątanie, zmywanie, pranie, prasowanie, gotowanie itd. W domu robota się nie kończy, a małe dziecko w tej robocie nie pomaga... Czuję, że nic nie robię dobrze, na 100%, wszystko po łebkach. Ani z dzieckiem się nie bawię w pełni, ani nie posprzątam na błysk, cały czas mam w czymś zaległości. Ostatnio ciężko mi się zabrać do czegokolwiek. A jeszcze niedawno byłam na wysokich obrotach i zdążałam ze wszystkim.

Do tego czuję się brzydka, gruba i zaniedbana. Fryzura niekształtna, włosy farbowane ostatnio ze 3 m-ce temu, a kiedy miałam zrobiony makijaż to już nawet nie pamiętam. Ciężko mi patrzeć w lustro, o nie podoba mi się to co widzę. Zwyczajnie nie mam czasu na nic. Czuję takie wypalenie. Niby wszystko ok, ale nie ok... Chciałabym o siebie zadbać, ale ciężko mi znaleźć na to czas i zapał, kiedy i tak mam od groma roboty. Ja nie wiem, jak inne kobiety sobie ze wszystkim radzą. Cały dom na głowie, dziecko, a do tego jeszcze praca. Ja nie wiem jak to będzie jak pójdę do pracy. To już chyba w ogóle nie będę miała na nic czasu. Ja sobie tego nie wyobrażam. Ale już chcę iść do pracy, bo w domu mnie nosi, powoli zapadam się sama w siebie, nie potrafię tego wytłumaczyć. Tak jakby nie było we mnie życia.

Nie wiem, może dziś mam gorszy dzień, może jutro będzie trochę lepiej. Mam taką nadzieję. Ale nawet jak będzie lepiej psychicznie, to fizycznie się nie poprawi. Z resztą od marudzenia też się nie poprawi... Trzeba by coś zadziałać, ale ciągle do głowy przychodzi to "ale". Miała być akcja upiększania, a jest tylko coraz gorzej.

15:03, antoninar87
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 czerwca 2012

Moje dziecko nie rozumie, że czasem potrzebuję jeszcze chociaż z 5-10 minut snu nad ranem(bo 6.00 dla mnie to nad ranem)i kiedy ja próbuję dojść do siebie i pospać jeszcze chwilę, Bąbel bierze pierwszą z brzegu zabawkę, tłucze mnie po głowie, ciąga za włosy, krzyczy po swojemu i oczekuje, że już wstanę na równe nogi i zajmę się nim-najważniejszą osobą w domu. Bo jak ja mogę jeszcze spać, jak on już chce się bawić...

09:29, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

To jakaś chyba ściema jest z tą pastą cukrową do depilacji. To znaczy nawet działa, ale włoski muszą być trochę dłuższe i trzeba mieć co najmniej ze dwie godziny czasu wolnego(których ja nie mam) na same łydki, a co dopiero na inne partie ciała.

Masę udało mi się zrobić za drugim razem, zmarnowałam przy tym szklankę cukru:-/, ale się nie poddałam. Na forach były takie przychylne komentarze, że skusiłam się jeszcze raz. Ale to nie dla mnie. Ciężko jest tą masę zrobić samemu, a potem trzeba się nieźle namęczyć, żeby się wprawić w wyrywanie i usunąć wszystko. Co mi się niestety nie udało i została mi maszynka. Niby mniej boli niż depilator, ale ile z tym zachodu... Jak dla mnie jestem na NIE. Może zmienię zdanie, jak już będę miała więcej czasu dla siebie.

09:24, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 czerwca 2012

Czy wszyscy faceci chcieliby zamknąć swoje kobiety w domu i nie wypuszczać, no chyba, że za pozwoleniem w ważnej sprawie? Czy to taki problem jak czasem sobie gdzieś wyjdę sama(tzn z Bąblem oczywiście, ale bez Męża)? Żebym ja się nocami po barach szlajała, ale nie, co najwyżej do rodziny, albo na zakupy się przejadę, nawet nie żeby coś kupić, ale żeby wyjść z domu do ludzi, na półki się pogapić. Czasem się czuję jakaś taka zamknięta w czterech ścianach. Niedługo całkiem zdziczeję.

To aż trzeba się kłócić o to, że lubię sobie wyjść czasami? Nie da się tak kogoś zamknąć na siłę i zmusić do siedzenia w domu(chyba, że związać i zamknąć, ale ja się nie dam). Potrzebuję trochę przestrzeni, czasu dla siebie, kontaktu z dorosłymi ludźmi i  realnym światem. Nie pozwolę na aż taką kontrolę i podporządkowanie. To nie średniowiecze, żebym się musiała męża słuchać i o wszystko pytać. Ja chcę mieć równe prawo do decydowania, bez wyrzutów.

To tylko ten mój tak ma? Czy wszyscy tak próbują kontrolować?

 

 

14:31, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 czerwca 2012

Jak ktoś myśli, że gospodyni domowa nic nie robi, tylko siedzi telewizję ogląda i zajmuje się sobą to jest w duuużym błędzie. Chwilowo jestem gospodynią domową, zajmuję się dzieckiem i dla siebie nie mam już czasu. Ciągle tylko pranie, prasowanie(nie wiem jak to się u mnie dzieje, że pralka nie stygnie co drugi dzień), sprzątanie(a i tak zawsze wydaje mi się, że i tak jest bałagan), gotowanie(bo przydałby się ciepły posiłek dla Pana Domu)zmywanie i tak w kółko. Dosłownie. Dni, w których mam chwilę dla siebie należą do rzadkości.


Swoją drogą jak to możliwe, że dwie dorosłe osoby i jeden prawie roczniak mogą na co dzień narobić takiego bałaganu, jak każdy się pilnuje, no może poza Bąblem:-P To tylko u mnie tak jest? Może mam jakiś kulawy system sprzątania, czy co?Trzeba nad tym pomyśleć.

08:52, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 maja 2012

Dbanie o siebie idzie dosyć mozolnie, a wszystko przez egzaminy i kolokwia na studiach. Chociaż schudłam kg. Wiem, mało, ale przy moich wahaniach wagi (i to w górę) to i tak już sporo. Jak na razie jestem po większości egzaminów i większość prac zaliczeniowych też mam już z głowy, więc mogę sobie chwilę bezkarnie poleniuchować. Chociaż przydałoby się znów w regałach posprzątać bo syf się zrobił. No bez przesady, może nie syf, ale nie lubię jak coś mam nierówno poukładane, bo się chaos robi. Ale jeszcze znajdę na to chwilę. Bąbel wstanie to mi pomoże. Przynajmniej z szafek powywalać:-P A wracając do dbania o siebie, to w tym tyg planuję jakąś maseczkę na twarz i coś na włosy i może peeling kawowy jeszcze. Od czegoś trzeba zacząć.

15:19, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

Już któryś raz z kolei podchodzę do tego tematu... Tylko tym razem muszę do niego podejść stanowczo i poważnie. Znów zapisuję ile i na co "poszło" kasy, wcześniej trochę to skutkowało, bo było więcej samokontroli, jak się widziało na papierze, że się znów wydało za dużo na jakieś głupoty. Czytałam sporo o oszczędzaniu i wcześniej i teraz, ale jakoś nie bardzo wiem z czego jeszcze moglibyśmy zrezygnować. I jak przetłumaczyć Pączkowi, że to ma sens i jedna rzecz więcej(czytaj piwo)to już robi różnicę. Najpierw pospisuję przez jakiś czas, potem pomyślę na czym tu jeszcze zaoszczędzić. Nie wiem, czy to normalne jak się rządzimy pieniędzmi. Wypłata jedna takie trochę więcej niż średnia krajowa, a nie zawsze nam starcza...(każdy dodatkowy przychód, jak już w ogóle jest odkładamy)

Ciekawe jak inni sobie z tym radzą. Ale głupio tak spytać kogokolwiek. Z resztą nikt prawdy nie powie o pieniądzach, bo to jednak drażliwy temat. I powód do zazdrości, jak ktoś ma więcej. Bodaj parę złotych. Jeszcze popatrzę na forach może się tam czegoś dowiem, czy nasze gospodarowanie pieniędzmi jakoś nie odbiega od normy.

 

Postanowienia:

- spisywać w zeszycie każdy wydatek(nawet głupiego batonika)

- pilnować się z zakupami

- starać się kupować tylko to co jest na liście zakupów

15:18, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 kwietnia 2012

Moim zdaniem, do każdego nowo narodzonego dziecka powinni już w szpitalu dołączać instrukcję obsługi. Ale taką do 18tego roku życia chociaż. Jakieś wskazówki co robić w danej sytuacji, jak się zachowywać, jak wychowywać(jakieś kilka opcji chociaż). Ja wiem, można się kogoś poradzić, w internecie poszukać, ale co zrobić jak każdy mówi co innego, a niektóre metody to jak ze średniowiecza. Próbuję to wszystko jakoś intuicyjnie ogarnąć, ale boję się, że intuicja mnie zawiedzie i niechcący naszkodzę więcej niż pomogę. Nie, że krzywdę zrobię dziecku, ale np. dam do jedzenia coś, czego jeszcze nie wolno, i zaszkodzi, czy będę chuchać i dmuchać na dziecko i będzie niesamodzielne. I takie tam. Ja nie wiem. Potrzebna mi instrukcja obsługi, albo chociaż jakieś wskazówki... Chyba jednak muszę się zdać na swoją intuicję.


10:12, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 kwietnia 2012

Tak się zastanawiam, jak ktoś normalnie pracuje, nie zaniedbuje swoich obowiązków, ale pije codziennie co najmniej trzy piwa, to ma problem z alkoholem? Gdzie się kończy zwykłe wypicie piwka, a zaczyna alkoholizm? No bo alkoholik kojarzy się z osobą pijącą od rana, w dużych ilościach i co popadnie, a do tego najczęściej jest bezrobotny. A jak ktoś tak pije po pracy te trzy piwa, bo uparcie twierdzi, że tak lubi i mu się należy, to co? Awantur po pijaku względnie nie robi, no chyba, że wypije to jedno za dużo, to zaczyna się czepiać i sporadycznie awanturuje się o byle co jak już grubo przesadzi. Ale to przesadzanie to tylko w weekendy.

Jak pytam taką osobę po co Ci to kolejne piwo, już jesteś i tak trzepnięty, to w odpowiedzi słyszę bo ja mam ochotę. Do pracy chodzę, to się nie czepiaj. Ale ja nie rozumiem po co?

10:36, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 kwietnia 2012

Mam taki plan, znów o siebie zadbać. Ostatnio dorwałam się do swoich starych zdjęć, na których byłam z 10 kilo chudsza, fajnie ubrana, miałam zawsze ułożone włosy i byłam chociaż troszkę podmalowana. A potem popatrzyłam w lusterko... O matko, co za koszmar. Grubas, ubrany w byle co, włosy związane byle jak, cera szara i obsypana, wory pod oczami... Normalnie koszmar jakiś. Ja nie wiem, kiedy ja się tak zaniedbałam? Chyba jakoś na studiach przestało mi tak zależeć na wyglądzie i wtedy już troszkę utyłam, ale chociaż na weekend się trochę ogarnęłam, na spotkanie z wtedy narzeczonym. A teraz? Po ślubie też nie było najlepiej. Nie zawsze miałam pracę, a jak się tylko w domu samemu siedzi, to nie ma motywacji jakoś, żeby się trochę podszykować. Potem ciąża i znów dodatkowe 18kg, po porodzie doszło zmęczenie, niewyspanie i poczucie beznadziei z powodu zamknięcia w domu. Do tego jeszcze taki zastój intelektualny. Kiedyś dużo czytałam, nawet lubiłam się uczyć tych swoich słówek,a teraz jakoś tak mi się nic nie chce. Kiedyś miała plany, marzenia, ale jakoś o nich zapomniałam po drodze. Teraz Bąbel jest już większy, już się trochę sam sobą zajmie, a ja pomimo, że mam sporo na głowie, to i tak chwilę dla siebie powinnam znaleźć.Chcą to zrobić dla własnego zdrowia psychicznego.


Mam taki ambitny plan:


-schudnę wreszcie te 7 kg(na początek), żeby się czuć dobrze sama ze sobą,
- zadbam o siebie,
- poduczę się angielskiego, a potem zacznę hiszpański(zawsze o tym marzyłam),
- pomyślę nad moimi marzeniami.
 
Na razie tyle. W miarę potrzeb będę poszerzała swoją listę. Chcę znów zacząć robić coś dla siebie, a nie cały czas dla tylko coś dla innych. Jeśli nie teraz, to kiedy?
 

11:15, antoninar87
Link Dodaj komentarz »