RSS
środa, 18 kwietnia 2012

Dawno mnie tu nie było, oj dawno... Sporo się pozmieniało u mnie. Jakoś w pewnej chwili nie nie miałam za dużo czasu i straciłam zapał do pisania, ale znów do tego wracam.

Bąbel jest już "duży" i bardzo psotny. Wszystkim się interesuje, chce poznawać świat, a najbardziej lubi robić to czego mu się zabrania;-P. Z P. wszystko ok. Raz lepiej, raz gorzej jak to w małżeństwie. Znów mam bardzo dużo na głowie, może aż za bardzo, ale dam radę, jak zwykle. Muszę. Nie mam innego wyjścia...

10:46, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 grudnia 2011

Święta minęły w miarę spokojnie. Nawet obyło się bez większych problemów. To były pierwsze święta Bąbla, który był raczej znudzony i poddenerwowany całym zamieszaniem. Jeszcze nic nie rozumie z tego co się działo, ale dla nas to było jednak coś. Pierwsze święta we troje. Chociaż jakoś tego tak w pełni nie czułam, że to były Święta. Jakoś tak tej całej magii mi brakowało. Śniegu jak na lekarstwo, na Pasterkę nie da rady iść. Jakoś tak dziwnie. Za rok będzie lepiej, jak Bąbel będzie większy. Nie mogę się doczekać, jak za rok będzie razem z nami czekał na ten dzień. W piątek cały czas stałam przy garach. Normalnie cały dzień, a P. tylko chodził za zmysłami. Jak już przyszedł po piwie, to tylko coś tam burknął i się położył. Byłam wściekła, że wszystko na mojej głowie, ale w sobotę było już ok. A reszta Świąt spokojna i bezstresowa. Udało się trochę odpocząć. Nareszcie.

16:33, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 grudnia 2011

Jak mi się nic nie chce. Dosłownie nic. Mam czasem takie jazdy, że sama nie wiem o co mi chodzi. Wszystko mnie drażni i nie chce mi się do niczego ruszyć. Ogarnia mnie takie przemęczenie, że nawet oglądać telewizji ani spać mi się nie chce... Ale w końcu jak już przelecę wszystkie kanały, to jednak biorę się za robotę, bo jak można tak siedzieć i kompletnie nic nie robić. Właściwie nie wiem co mnie napędza do działania. Pewnie myśl, że jak już siedzę w domu, to wypadałoby coś zrobić. Pączek jest w pracy od rana do wieczora, a ja co mam tak leżeć? Ja też powinnam coś dać od siebie i niejako wykonać też swoją pracę. Opieka nad Bąblem zabiera mi dużo czasu i jest sporym wyzwaniem, ale to nie jest tak, że przy małym dziecku nic się nie da zrobić. Nie przesadzajmy. Dziecko nie wymaga noszenia na rękach i zabawiania 24h na dobę. Teraz znów śpi, a ja dalej nic... A tu dom trzeba ogarnąć i tłumaczenia na ocenę zrobić. Dobra idę chociaż odkurzę. Może się nie obudzi.

14:17, antoninar87
Link Dodaj komentarz »

Bąbel nareszcie zasnął i mam chwilę dla siebie. Mogłabym w tym czasie coś posprzątać, porobić, ale potrzebuję chwili odpoczynku i tym razem trochę sobie odpuszczę. Jak to się mówi dzień jeszcze młody:-) A właśnie zastanawiam się jak to jest z tymi domowymi obowiązkami. Ostatnio czytałam o tym artykuł. Jest jakaś kampania na rzecz równego podziału obowiązków, wszystko ładnie opisane, a pod spodem komentarz mówiący w skrócie o tym że kobieta to by chciała tylko leżeć i pachnieć, a facet ma wszystko w domu robić. Wróci z pracy i jeszcze musi pomagać i w ogóle traktować kobietę jak królewnę. Komentarz jest bardzo jadowity i powiedziałabym szowinistyczny. Nie wszystkie kobiety chcą tylko leżeć i pachnieć. Ja rozumiem, że jak jestem w teraz w takiej sytuacji, że siedzę z dzieckiem w domu, to przejmuję na siebie praktycznie wszystkie domowe obowiązki. Ale jak już pójdę do pracy to ja nie wiem jak to będzie. Wcześniej jak pracowałam, to i tak jak wróciłam do domu, nieważne o której, to i tak ja się wszystkim zajmowałam. Musiałam rozpalić w piecu, przygotować obiad, posprzątać, uprać, uprasować, a do tego jeszcze z racji wykonywanego zawodu przygotować się na następny dzień do pracy, posprawdzać kartkówki, wypracowania i przygotować kolejne i musiałam na to wszystko znaleźć czas. Do tego najlepiej jakbym jeszcze była uśmiechnięta, wypoczęta. A jak się z czymś w domu nie wyrobiłam to pretensja, bo ja przecież nie pracuję równe8 godzin co dzień, tylko różnie. Nie mówię, że Pączek=mój ślubny cały tydzień nic nie robił. Od rana do wieczora pracuje, w weekendy czasem coś tam pomagał. Zrobił śniadanie, obiad, przyniósł drzewo, pomógł w zakupach, ale i tak w domu nie robił nawet jednej czwartej tego co ja. Ale było tak pewnie, że ja na to pozwalałam. Po prostu się głupio dawałam, zamiast się zbuntować. Teraz na szczęście jest lepiej. Jak jest Bąbel to w weekendy więcej pomaga, przynajmniej się stara. Widzę to i staram się zwracać uwagę, chwalić, bo to doceniam.

I właśnie tak myślę, czy naprawdę istnieją takie związki, gdzie małżonkowie robią wszystko na równi? Ja chyba takiego nie znam. I tak większość obowiązków spada zawsze na kobietę, czy pracuje, czy nie. Faceci to się jednak potrafią ustawić. Nie chcę uogólniać, ale chyba kobiety już mają w sobie coś, co każe im się poświęcać, ustępować. Tak mi się wydaje z mojego doświadczenia.

12:37, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 grudnia 2011

Jak zacząć? to jest chyba najtrudniejsze... Jestem młodą żoną, matką, studentką, mieszkam w małej miejscowości, gdzie wszyscy sąsiedzi się znają. Na co dzień zajmuję się dzieckiem i domem, a w co drugi weekend jeżdżę na studia mgr. Kocham swojego synka i męża i lubię swoje życie. Nie potrafię określić jaka jestem, jaki mam charakter. Chyba dlatego, że jestem zmienna. Czasem brakuje mi wygadania się. Zwierzenia z różnych myśli, które przychodzą i uciekają. I takie chcę zapisywać. Chcę opisywać swoją codzienność, to co mi się podoba, z czym się nie zgadzam, właściwie to co mi przyjdzie do głowy.

13:05, antoninar87
Link Dodaj komentarz »
1 ... 6 , 7